Baśnie z 1001 bloku: Magia wielkiej płyty /relacja-zdjęcia/

2016-07-19 | Łukasz Badula
[wszystkie zdjęcia: Klaudyna Schubert - Łaźnia Nowa]
 
Na kilka godzin nowohucki blok zamienił się w artystyczną instalację, a jego mieszkańcy wzięli udział w niezwykłym spektaklu. Dobrej zabawy nie zepsuła nawet deszczowa pogoda.
 
To miało być spotkanie odnotowane w Księdze Rekordów Guinnessa. Przy najdłuższym na świecie stole i w prawdziwym plenerze. Wielkie święto osiedlowej komitywy, o której potencjale często się zapomina, podkreślając tylko to, co w blokowiskach negatywne. Tymczasem Magda Miklasz chciała odczarować tą pozornie szarą rzeczywistość. Wspólnie z bratem napisali dla rodzinnego osiedla całkiem inny scenariusz. Daleki jak tylko można od powrotu na stare śmieci. W projekcie "Baśnie z 1001 bloku" najbardziej istotna okazała się bowiem pamięć nie tyle indywidualna, co kolektywna. Poszerzana o świadectwa innych mieszkańców tytułowej przestrzeni. 
 
Nie ma ciszy w bloku?
 
Deszczowa aura popsuła plany pikniku, który miał odbyć się na nowohuckim osiedlu Dywizjonu 303. Nie przeszkodziła na szczęście we wdrożeniu artystycznej wizji rodzeństwa. Blok numer 19 stał się zatem pełnoprawną artystyczną instalacją. Zwiedzaną przez grupy sąsiadów, ale też widzów spoza Nowej Huty. Było tłoczno i gwarno.
 
Wędrówka objęła aż dwa piony budynku. W roli przewodników wystąpili m.in. aktorka Sara Celler-Jezierska. Na publiczność czekały dowcipne instalacje odnoszące się do osiedlowej mimikry. Był zatem konkurs piękności dla.... blokowych psów, skryta na poddaszu biblioteka z "książko-obiektami", strefa zielonego chill-outu z fikusami czy wystawy sąsiedzkich zdjęć.
 
Każda z tych atrakcji posiadała podwójne znaczenie. Jako cząstka jednostkowej pamięci i zarazem rozdział baśniowej narracji, która rozliczne wspomnienia sprowadziła do wspólnego mianownika. Najważniejsze, iż owa medytacja nad "genius loci" odbywała się przy pełnym zaangażowaniu tutejszej wspólnoty. Mieszkańcy nie tylko włączyli się w proces przygotowywania instalacji, ale też przygotowali poczęstunek dla zwiedzających.
 

Zbiorowa tożsamość odwarzana z Wielkiej Płyty
 
Zaangażowanie widać było również w finalnej części projektu. Gdy na deskach Łaźni Nowej został zaprezentowany spektakl "Oratorium na blok". Przeniesienie go z otwartej przestrzeni do teatru, nikomu nie przeszkodziło w doskonałej zabawie. Łaźniowa sala została wypełniona do ostatniego miejsca, a widownia żywo reagowała na opowieść snutą przez Adama Miklasza. Opowieść z jednej strony bezpretensjonalną, z drugiej - niosącą jakąś antropologiczną prawdę.
 
Przedstawione za pomocą kukieł a'la Muppet Show i infografik historie, mogły wydać się znajome nie tylko mieszkańcom 19-tki spod Dywizjonu. To była prawdziwa podróż w czasie. Do okresu, gdy osiedlowa rzeczywistość kreowała własne, niepowtarzalne obyczaje, a także zbiorową tożsamość. Nawet, jeśli miały towarzyszyć jej sąsiedzkie animozje.
 
Wielu widzów Oratorium być może zadawało sobie pytanie, czy tego typu kreacja ma szanse zaistnieć współcześnie? W świecie dynamicznej deweloperki, dużego przepływu mieszkańców, obyczajowości izolowanych enklaw. Czy za kilkanaście lat o współcześnie budowanych apartamentowcach powstanie analogicznie pocieszny i magiczny projekt? Bez (tańcującej) Wielkiej Płyty to już nie to samo.
 
"Baśnie z 1001 bloku" to część programu Bulwar(t) Sztuki, organizowanego wakacyjną porą przy Zalewie Nowohuckim. Pełen program atrakcji znajdziecie tutaj.