Pory roku w Quincy /recenzja filmu/

2016-05-23 | Barbara Lekarczyk- Cisek
 fot. Docs Aganist Gravity

"Pory roku w Quincy" to nie tylko hołd złożony mistrzowi, ale także piękny i mądry esej inspirujący do refleksji nad światem i człowiekiem.

Bohaterem filmu jest John Berger- angielski erudyta i pisarz. Został on pokazany przez swoich przyjaciół i uczniów: Tildę Swinton, Colina MacCabe, Christophera Rotha i Bartka Dziadosza, jego portrety wpisano zaś w przemijające pory roku. Całość tworzy piękny, wielowymiarowy obraz tego wybitnego intelektualisty, który od czterdziestu lat mieszka wraz z rodziną w Alpach, w miejscowości Quincy, gdzie znalazł dogodne warunki do tworzenia i życia, nie izolując się bynajmniej od świata. To raczej inny, bardziej uważny sposób na życie. 

 fot. Docs Aganist Gravity

Pierwsza część filmu, której reżyserem jest Colin MacCabe, porusza temat ojcostwa i przyjaźni. Znana aktorka Tilda Swinton, muza Dereka Jarmana i Jima Jarmuscha, przybywa do Quincy na urodziny swoje i Mistrza (oboje urodzili się tego samego dnia i miesiąca), aby spędzić je wraz z dawno niewidzianym przyjacielem i jego rodziną. Tilda obiera jabłka na szarlotkę, John Berger jej towarzyszy i rozmawiają o tajemniczym pokrewieństwie dusz, o ojcach, którzy byli w pewnym sensie do siebie podobni, wspominają dzieciństwo. Berger przywołuje jednocześnie swoje przemyślenia, które zawarł w esejach "Sposoby patrzenia" i "Sposoby słuchania", ale umie również uważnie słuchać. "Milczenie może być komunikatywne" - zauważa.  

 fot. Docs Aganist Gravity

Część druga filmu - "Wiosna" rozgrywa się już po śmierci żony pisarza. Jej autor - Christopher Roth skupił się tym na relacji Bergera ze zwierzętami i przyrodą. "Zwierzęta dotrzymują towarzystwa człowiekowi - powiada Berger - wchodzą z nim w relacje, bo jest samotny". Mówi też o smutku zwierzęcia i o tym, że język sprawia, iż zwierzęta zostają wykluczone z ludzkiej wspólnoty. Wszystkim tym refleksjom towarzyszą obrazy przyrody i zwierząt, tworząc kolejne, poetyckie źródło refleksji. Na wsi jest zawsze jakiś horyzont - stwierdza jeszcze pisarz - dzięki czemu człowiek nigdy nie jest zamknięty...

Trzecia część, autorstwa Colina MacCabe i Bartka Dziadosza, dotyka stosunku Bergera do polityki, w tym do lewicowych poglądów. Tocząca się w studiu telewizyjnym rozmowa dotyczy problemów współczesnego świata. Berger jest jej uważnym słuchaczem i uczestnikiem - puentuje, wyciąga wnioski. Czasami bywa zaskakujący. Mówi m.in.: Język zawodzi, ale prawdę można opowiedzieć w piosence. Cechuje go wypracowany latami stoicki dystans i życiowa mądrość. To już zupełnie inny Berger, niż ten, którego widzimy na nagraniach archiwalnych.

Z kolei w czwartej części: "Żniwa", Swinton odwiedza z kamerą Quincy, aby pomedytować o przynależności i ciągłości życia z Bergerem i jego synem Yvesem. Na koniec to Berger ją odwiedza i proponuje, że ... nauczy jej syna jazdy na motorze. Jeszcze przez chwilę wyjaśnia, czym jest taka jazda, po czym wsiada na motor niczym młodzieniec i znika nam z oczu.

 

 

Przeczytaj pozostałe festiwalowe recenzje: