Bruno Schulz Festiwal: Spotkania i anegdoty

2015-10-20 | Barbara Lekarczyk- Cisek
 Kazimierz Orłoś/fot. Barbara Lekarczyk- Cisek
Bardzo interesujące było także spotkanie z pisarzem Kazimierzem Orłosiem (poprowadził je Mieczysław Orski - red. naczelny "Odry"), podczas którego autor "Cudownej meliny" nie tylko czytał fragmenty swoich książek, ale także mówił o związku między pisarstwem a wydarzeniami z własnej biografii. Opowiadania, których akcja rozgrywa się na Mazurach, są tego najlepszym przykładem. Autor przywołał m.in. "Pięć małych jeży" i "Zimorodka". Odczytał także fragmenty swojej najnowszej prozy - biograficznej w ścisłym tego słowa znaczeniu, dotyczy ona bowiem dziejów matki oraz ojca i ich rodzin, a także wspomnień samego pisarza:
 
Miałem to szczęście, że moi rodzice pozostawili wspomnienia z okresu swojego dzieciństwa i młodości. Są tam także fragmenty moich wspomnień jako 7-, 8-letniego chłopca.
 
W Salonie Angelusa natomiast mogliśmy spotkać się z pisarzami nominowanymi do tej nagrody oraz jej laureatami. Odbyło się zatem spotkanie z Pavolem Rankovem - słowackim pisarzem, który w ubiegłym roku otrzymał Nagrodę Literacką Europy Środkowej "Angelus” za powieść "Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej)",  w przekładzie Tomasza Grabińskiego. Otrzymał także przyznaną po raz pierwszy Nagrodę Czytelników im. Natalii Gorbaniewskiej.  Pisarz opowiedział o tym, jak to już cztery dni po odebraniu Nagrody otrzymał propozycję wydania książki na Ukrainie, a w kolejnym tygodniu podpisał umowę na włoski przekład.
 
Bardzo interesujące okazało się spotkanie z pisarzami nominowanymi do Nagrody Angelusa. Prowadzący je: Wojciech Bonowicz i Szymon Kloska zadawali uczestnikom rozmaite pytania, a ponadto pisarze mieli okazję przeczytać fragmenty swoich utworów. Najlepszym interpretatorem własnej twórczości okazał się, jak sądzę, Jacek Dehnel, który znakomicie zaprezentował swoją powieść o "Matce Makrynie". 
 Lucian De Teodorovici i Jacek Dehnel/fot. Barbara Lekarczyk- Cisek
Pisarze byli także pytani, m.in. o to, jak są odbierani przez czytelników. Odpowiadali na ogół żartobliwie. Lucian De Teodorovici przytoczył anegdotę, jak to jeden z czytelników zapytał go na Facebooku, dlaczego "zamordował" głównego bohatera, co dowodziło, że niezbyt uważnie przeczytał powieść. Z kolei Dehnel przekonywał, że czytelnicy są bardzo różnorodni i stanowią osobne uniwersum. Na dowód tego, że czasami pisarze "mijają się" z czytelnikami, przytoczył również anegdotę, jak to jedna z jego czytelniczek, rozpoznawszy go, bardzo się rozpromieniła i oznajmiła, że ma dwie szczególnie ukochane książki, które trzyma zawsze w zasięgu ręki: "Traktat o łuskaniu fasoli" Wiesława Myśliwskiego i "Lalę" Dehnela. I kiedy nie może zasnąć, otwiera jedną z nich i po chwili natychmiast zasypia...

Olga Tokarczuk próbowała nawet usystematyzować czytelników i podzieliła ich na cztery kategorie: czytelnik-gąbka, który z pełną ufnością czyta książkę i po lekturze czuje się spełniony, czytelnik-maruda, któremu nigdy nic się nie podoba (przegadane opisy, słaba konstrukcja, kiepskie dialogi), czytelnik-besserwisser (który wie lepiej), a także czytelnik, który zadaje pytanie, czy to, co się napisało, jest prawdą. Autorce "Ksiąg Jakubowych" najbardziej podoba się, oczywiście, pierwszy rodzaj czytelnika.
 
Drago Jančar zdradził, że marzy o mądrych i wrażliwych czytelnikach, którzy rozumieliby literaturę. Tymczasem wszyscy rozmówcy pytają go o politykę. Mój idealny czytelnik to kobieta, która płacze podczas lektury mojej książki - dodał.
 
Pozostaje nam zatem mieć nadzieję, że czasami nie tylko rozumiemy, co autor chciał nam powiedzieć, ale także wzruszamy się sposobem, w jaki nam tę historię przekazał.
 
 
Przeczytaj o pozostałych wydarzeniach festiwalu: