WROSTJA: Mistrzowskie monodramy

2014-11-10 | Barbara Lekarczyk- Cisek
 

Znakomite aktorstwo, dobry tekst i przekonanie, że najważniejsze są człowiek i osobowość artysty. Przeczytaj obszerną relację z wrocławskiego festiwalu.  

Odbywające się od 1966 roku Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora mają tak długą tradycję, że mogłyby stać się skostniałą imprezą dla wtajemniczonych. Tak się jednak nie stało i odkąd sięgam pamięcią, zainteresowanie monodramami nie słabnie, lecz nasila się. Sama z ochotą uczestniczę w tych wspaniałych teatralnych prezentacjach. Zachowało się w nich bowiem to, co w sztuce aktorskiej esencjonalne: znakomite aktorstwo, dobry tekst i przekonanie, że najważniejszy jest jednak człowiek. W ostatecznym rozrachunku liczy się jednak przede wszystkim osobowość artysty.

Tegoroczny program obejmował zarówno prezentacje monodramów, jak też część konkursową (OFTJA). Odbyły się także dwa pokazy mistrzowskie: Doroty Stalińskiej i Joanny Szczepkowskiej. Wyjątkowo pojawił się także teatr radiowy, któremu poświęcono sesję skoncentrowaną na pracy aktora w teatrze Polskiego Radia. Uczestniczyli w niej Janusz Kukuła – dyrektor i główny reżyser Teatru Polskiego Radia oraz red. Jacek Wakar – krytyk teatralny, red. Polskiego Radia Wrocław.

Jak co roku promowano nową publikację z serii ”Czarna książeczka z Hamletem”, tym razem poświęconą Bogusławowi Kiercowi.

W mojej relacji opisuję:

  • gościnne występy Pavola Seriśa ze Słowacji i Biruté  Mar z Litwy tutaj
  • zmagania konkursowe, w których szczególnie zachwycił Mateusz Nowak tutaj
  • mistrzowskie inscenizacje Joanny Szczepkowskiej i Bogusława Kierca tutaj
                                                                 Birute Mar/fot. WROSTJA

Smakowity monodram Pavola Seriśa oraz pamiętne Słowa na piasku Biruté Mar


Pierwszy dzień spotkań teatralnych wypełniły monodramy w wykonaniu aktorów z zagranicy. Wystąpili artyści z krajów europejskich, jak też z Armenii i z Emiratów Arabskich. Było to więc interesujące spectrum różnych poetyk i osobowości scenicznych.

Na początek zaprezentował się słowacki aktor Pavol Seriś w monodramie zatytułowanym ”Smakowało wam, panowie?”. Próba opisania tego spektaklu jest dość karkołomnym zadaniem, ponieważ aktor wcielał się w tyle ról, zarówno ludzkich, jak i zwierzęcych, że ciągle jeszcze odczuwam zdumienie, jak to jest w ogóle możliwe. A jednak! Dodać należy, że był to monodram w pełni autorski - Pavol Seriś jest zarówno reżyserem, jak i autorem scenariusza. Ukończył Janàček Academy of Music and Performing Arts w czeskim Brnie, na której studiował teatr cielesny, co wiele wyjaśnia.

Akcja sztuki rozgrywa się w restauracji, a jej narratorem jest główny kelner. Przed nami rozwija się fascynująca panorama gestów, min oraz przeróżnych odgłosów, często doprowadzonych do absurdu. One to stają się tworzywem ludzkich portretów. Dowiadujemy się np. o istnieniu różnych typów kelnerskich, m.in. kelnera hiszpańskiego, podającego dania w rytmie makareny. Jest także kelner, który nosi jedzenie tak wysoko, iż sam do niego nie dostaje. Inny – o paradoksalnym imieniu Tajfun – jest  z kolei kelnerem ultra powolnym. Inny to Perfekcjonista, który serwuje błyskawicznie wiele dań, a także Patryk Taca, którego imię mówi samo za siebie... Jest wielu innych, których szybko uczymy się rozpoznawać, ponieważ zostają ”narysowani” zwięzłą, karykaturalną kreską.

                                                                          Pavol Seriś/fot. WROSTJA

Właścicielem restauracji jest Francuz, którego nikt nie rozumie (z wzajemnością) i który ma niewielki wpływ na jej funkcjonowanie. Okazuje się jednak, że choć można sądzić inaczej, jest to i tak najlepsza restauracja w okolicy. Toteż przyjeżdżają do niej dwaj prezydenci w towarzystwie ochroniarzy. I tych także zagra słowacki aktor, że pominę już muchy i większe zwierzęta. Przyjęcie – jak się można domyślić – wypada fatalnie, co jednak niekoniecznie dociera do świadomości obsługi. Ostatecznie i tak dostaje się za to Francuzowi, który niczego nie pojmuje. A życie toczy się dalej.

Pavol Seriś to gejzer energii i ekwilibrysta. Jego monodram jest dobrym przykładem na to, jak mając do dyspozycji bardzo skromną ilość rekwizytów, używa się ciała jako najważniejszego instrumentu gry aktorskiej. Okazuje się, że człowiek może być niewyczerpanym źródłem pomysłów, które wyzwalają niezliczoną ilość środków ekspresji. Bez większej przesady można powiedzieć, że człowiek może być wszystkim. Takie stwierdzenie ma realne podstawy w przypadku słowackiego aktora.

Monodramem,  który zrobił na mnie wielkie wrażenie, choć z innych powodów, jest adaptacja ”Radosnych dni” S. Becketta, którą pod tytułem ”Słowa na piasku” zaprezentowała litewska aktorkaBiruté  Mar. Posługując się oszczędnymi środkami wyrazu, zaprezentowała odmienny styl aktorstwa, niż Seriś. A jednak jej sceniczna obecność była jeszcze bardziej wyrazista.

                                                                     Birute Mar/fot. Krzysztof Zatycki

Pamiętam role Biruté sprzed dwóch lat, kiedy promowała podczas spotkań teatralnych we Wrocławiu własną monografię: ”Biruté Mar. Bez maski” autorstwa Liucii Armonaité. Jest to również twórczyni monodramów w pełnym tego słowa znaczeniu. Obdarzona wieloma talentami, pisze, gra i reżyseruje. Tym razem zaprezentowała we Wrocławiu monodram, od którego zaczynała swoją karierę i który grała przez wiele lat. A jednak, choć była to ta sama sztuka, nie była taka sama jak przed laty. Została opracowana na nowo i zagrana przez aktorkę dojrzałą i bardziej świadomą swoich możliwości.

W roli starej kobiety wykonawczyni pozostaje na scenie unieruchomiona w kostiumie, pełniącym jednocześnie funkcję scenografii. Samotna, przypomina sobie ważne wydarzenia z przeszłości, aby je na nowo przeżywać i smakować, a potem odkładać do lamusa z tyloma innymi sprawami, które zamykają się w słowie ”przeszłość”. Czasami wystarczy znajoma melodia pozytywki, rękawiczka z pierwszego balu albo ulubiony kapelusz, aby tę przeszłość bez trudu przywołać. Pozornie nieruchoma, postać ta nabiera w pewnych momentach blasku i energii.

Biruté  Mar sprawia, że mamy wrażenie, iż jest na scenie, a nie – że gra. Z czasem samotność bohaterki staje się naszą samotnością, naszym unieruchomieniem i  kurczeniem się, aż do ostatecznego końca. Jakość sztuki, którą prezentuje litewska aktorka, jest brylantem najwyższej próby. Jej obecność na scenie jest tak intensywna, że aż boli… Dlatego patrząc na nią i słuchając jej, nawet nie myśli się o technice aktorskiej, a opisywanie jej byłoby po prostu zatrzymaniem się na powierzchni rzeczy.

 

W mojej relacji opisuję jeszcze:

  • zmagania konkursowe, w których szczególnie zachwycił Mateusz Nowak tutaj
  • mistrzowskie inscenizacje Joanny Szczepkowskiej i Bogusława Kierca tutaj
                                                              Mateusz Nowak/fot. Marcin Pietrusza

OFTJA czyli zmagania konkursowe

Wrocławskie spotkania z monodramami, to także okazja do obejrzenia starannie wyselekcjonowanych spektakli zgłoszonych do konkursu. Są to na ogół przedstawienia już gdzieś zaprezentowane, a nawet nagrodzone. W tym roku obejrzałam sześć monodramów, spośród których cztery zostały we Wrocławiu nagrodzone. Różne osobowości, poetyki, problemy…

Podobnie jak przed dwoma laty, najbardziej interesujący wydał mi się Mateusz Nowak, który tym razem zaprezentował … rozprawę doktorską Karola Zbyszewskiego:Niemcewicz od przodu i od tyłu”. Od pamiętnego spektaklu Jerzego Grzegorzewskiego: ”Przygotowanie do wieczoru autorskiego” na podst. tekstu T. Różewicza, nie widziałam przedstawienia, które tak brawurowo wywraca przekonanie o niesceniczności pewnych tekstów.

Inteligentna i twórcza interpretacja decyduje o tym, że każdy tekst może okazać się sceniczny. Dotyczy to w równym stopniu reżysera monodramu – Stanisława Miedziewskiego, jak też współautora scenariusza i wykonawcy – Mateusza Nowaka. Dla mnie ten ostatni jest polskim Czubenką. Może nie w znaczeniu techniki gry, która w przypadku rosyjskiego aktora jest niemal doskonała, bo też jest on od Mateusza starszy i dojrzalszy, ale pomysłowość interpretacyjna oraz siła przekazu, owa pełna energii obecność na scenie – one to sprawiają, że istnieje pomiędzy nimi podobieństwo.

                                                 Mateusz Nowack/fot. Marcin Pietrusza

Mateusz Nowak z powodzeniem wciela się w różne postaci, nie tylko tytułowego Niemcewicza, ale również Casanovy, króla Stanisława Poniatowskiego, Tadeusza Kościuszki i innych. Posługuje się zarówno głosem, jak też gestem i wielofunkcyjnym kostiumem, który – jak w przypadku sztuki Birute Mar – pełni także rolę scenografii przedstawienia. Monodram ten to blisko godzinna, niezwykle intensywna obecność aktora na deskach scenicznych. Trwa ona niezmiennie, począwszy od brawurowej sceny z Casanową, wykonanej w konwencji operowej melorecytacji, kojarzącej się jednocześnie z ”Casanową” Felliniego, poprzez cudownie komiczne "obrady Sejmu Czteroletniego”, kiedy to część kandydatów trafia na listy sporządzane w sposób równie zagadkowy jak obecnie, a na zupełnie poważnym i dramatycznym przesłaniu kończąc. Mateusz Nowak jest kimś więcej niż aktor na scenie – to bogata i wyrazista osobowość, która rozkwita z przedstawienia na przedstawienie.


W mojej relacji opisuję jeszcze:

  • gościnne występy Pavola Seriśa ze Słowacji i Biruté  Mar z Litwy tutaj
  • mistrzowskie inscenizacje Joanny Szczepkowskiej i Bogusława Kierca tutaj


                                                                     Bogusław Kierc/fot. WROSTJA

Mistrzowie monodramu: Joanna Szczepkowska i Bogusław Kierc

 

Na koniec warto wspomnieć, że festiwal monodramów odbywa się w murach wrocławskiej filii  PWST im. L. Solskiego w Krakowie i że dzięki temu przyszli adepci aktorskiego zawodu mogą nie tylko zaprezentować własne monodramy, ale również uczyć się od mistrzów. W tym roku swoje spektakle zaprezentowali wybitni aktorzy, którzy gościli na festiwalu wielokrotnie: Dorota Stalińska, Joanna Szczepkowska oraz Bogusław Kierc

Ten ostatni nie tylko zaprezentował swój najnowszy monodram ”To wszystko”, ale również był bohaterem spotkania promującego najnowszą książeczkę z  ”Czarnej serii z Hamletem”, zatytułowaną ”Zakochany pielgrzym. Samogry Bogusława Kierca”. Jej autorem jest znany krytyk teatralny Tomasz Miłkowski. Książka zawiera złożony i bogaty portret artysty wszechstronnie uzdolnionego – aktora, poety, reżysera, dramaturga, scenarzysty, pedagoga, krytyka literackiego, a także wydawcy dzieł Rafała Wojaczka, z którym był zaprzyjaźniony.

                                                               Bogusław Kierc/fot. WROSTJA

Promocję wzbogacił autorski monodram Bogusława Kierca, który wystąpił w roli ni to proroka, ni to pielgrzyma, roztaczając apokaliptyczne obrazy końca, które jednak  przynoszą w finale miłość i dobro (może należałoby to napisać dużymi literami). Sylwetka aktora, ubranego jedynie w pokutny worek, poruszającego się w pustej przestrzeni, jest również bardziej ”byciem na scenie” niż grą aktorską w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Po prezentacji monodramu odbyła się rozmowa na temat aktora i jego monografii.

Z dwóch pokazów mistrzowskich miałam okazję obejrzeć spektakl Joanny Szczepkowskiej – jej autorski monodram ”Goła Baba”, którego premiera odbyła się w 1997 roku i z którym – po latach – przyjechała do Wrocławia ponownie. Spektakl jest zabawnym, podszytym głębszą refleksją, rozważaniem na temat sztuki aktorskiej i życiowych ról. Aktorka wcieliła się w nim w wysublimowaną postać Kobiety z Parasolką, aby następnie wejść w rolę kontrastowej i przebojowej Gołej Baby. I w jednej, i w drugiej była znakomita – wzruszająca, zabawna, bystra obserwatorka rzeczywistości. Prawdziwa mistrzyni w swoim zawodzie.

                                            Joanna Szczepkowska/fot. Krzysztof Zatycki

Pozostaje mieć nadzieję, że za rok znowu będziemy uczestnikami równie znakomitych monodramów – owego jedynego w swoim rodzaju teatru, którego podstawowe kryterium stanowi wyrazista osobowość aktora i istotny dla niego tekst.

O nagrodach przyznanych na festiwalu można przeczytać na stronie: http://www.wrostja.pl/site/aktualnosci/n/1/225/n.html

 

W mojej relacji opisuję jeszcze:

  • gościnne występy Pavola Seriśa ze Słowacji i Biruté  Mar z Litwy tutaj
  • zmagania konkursowe, w których szczególnie zachwycił Mateusz Nowak tutaj