W Kręgach Wojciecha Majewskiego

2013-07-18 | Marta Górska / relacja z Cieszyna

Cztery lata temu do Cieszyna przybył na zaproszenie Festiwalu Wakacyjne Kadry reżyser, organizator dużych imprez, koncertów, człowiek kultury i sztuki Wojciech Majewski. Tak zaczęła się przygoda tego miasta z Festiwalem Kręgi Sztuki. Dziś jest to jeden z najciekawszych kulturalnych festiwali interdyscyplinarnych. O tym jak to się zaczęło i jak się rozwija opowiada organizator i pomysłodawca – Wojciech Majewski.



Marta Górska: Kręgi Sztuki to bardzo oryginalny Festiwal na tle innych kulturalnych wydarzeń w jakich mamy możliwość uczestniczyć w wakacje. W ramach Festiwalu mamy bardzo dużo wydarzeń, w których możemy wziąć udział, ale to co najbardziej rzuca się w oczy to rodzinna atmosfera. Każdy z artystów po koncercie, spotkaniu, czy warsztatach zostaje z uczestnikami. Wszyscy bawią się razem, chodzą wspólnie na różne imprezy. Jak można osiągnąć taki klimat na tak wielkim festiwalu w tak krótkim czasie? Przecież Kręgi Sztuki mają dopiero czwartą edycję.

.html
Wojciech Majewski / fot. Bartłomiej Sawka/Cinefoto.pl

Wojciech Majewski: Przede wszystkim dziękuję za te ciepłe słowa i taką refleksję, która jest kwintesencją tego co chcemy osiągnąć na Kręgach Sztuki. Ten festiwal powstał jako miejsce spotkań starych mistrzów i młodych artystów. Główna idea to zetknięcie świata analogowego, z którego wywodzą się starzy mistrzowie i świata cyfrowego, w którym uwięzieni ( tak przynajmniej mi się wydaje) są młodzi. To miejsce, gdzie można spotkać się twarzą w twarz, a nie przez mail lub telefon. Sądzę, że ta idea spotkania na żywo spowodowała, że wytworzyła się taka rodzinna atmosfera, bo jednak spotkanie człowieka z człowiekiem jest  najważniejsze, a tutaj dzieje się to pod pretekstem sztuki, która buduje człowieczeństwo. Bez sztuki i kultury nie ma ludzkości. Stąd też narodziła się w mojej głowie idea i scenariusz koncertu „No music, no life”, który dedykowałem Arnie’mu Lawrence’owi i Januszowi Korczakowi. Obydwaj będąc artystami i pedagogami propagowali postawę, która jest dla nas wszystkich przypomnieniem o naszym człowieczeństwie i mobilizacją do działań na rzecz upowszechniania kultury i sztuki ponad wszelkimi podziałami. Do koncertu zaprosiłem fenomenalnego Zohara Fresco i nieocenioną Marię Pomianowską. Wymyśliłem też "Circles of Art Orchestra", która miała być miejscem spotkania muzyków z Polski i Izraela. Dziękuję za wkład artystyczny wniesiony do koncertu wszystkim muzykom, a szczególnie Marii Pomianowskiej i Dimie Gorelikowi, którego współtworzenie "Circles of Art Orchestra" jest nieocenione.

Jak przystało na oryginalny festiwal jesteś też bardzo nietypowym autorem tego wydarzenia. Masz w sobie bardzo dużo luzu i świeżości, ale też jesteś niezwykle otwarty na nowe trendy, na wręcz szalone pomysły i na ludzi. Nie boisz się sprowadzania różnych artystów z zupełnie różnych dziedzin. Nie masz czasem poczucia, że może jednak trochę należy przystopować, bo to już za daleko?

Nie wiem czy jestem do przodu czy do tyłu, ale myślę, że wszyscy twórcy festiwali robią dobrą robotę, ale każdy w swoim stylu. Ja mam taki festiwal i chcę pokazywać twórców najlepszych w swoich gatunkach, bo podstawą kultury jest różnorodność. Jeśli coś pokazuję to chcę, żeby było to najwyższej próby. Jeśli mówimy o muzyce eksperymentalnej to zaprosiłem Kawalerów Błotnych, bo to przecież kwiat tego gatunku. Każde nazwisko w tym składzie to ikona: Krzysztof Knittel, Jerzy Kornowicz, Tadeusz Sudnik, Tadeusz Wielecki, Ryszard Latecki, Mieczysław Litwiński. Jeśli zaś mówimy o muzyce etno czy world music to "pramatką wszelkich rzeczy" jest oczywiście Maria Pomianowska. Jej rola i dorobek w przemianach na scenie w latach 90-tych jest nie do przecenienia ( wystarczy posłuchać nagrań). Maria Pomianowska jest artystką, zaskakującą nas swoimi  świetnymi pomysłami, jak chociażby "Chopin na 5 kontynentach", którego światowy sukces był dla nas wszystkich wielką radością. Z tego co wiem zaskoczy nas już wkrótce czymś nowym!

Kręgi Sztuki mają także bardzo rozbudowaną część edukacyjną. Rolę warsztatów podkreśla Maria Pomianowska, ale też niemiecki zespół Beat ‘n Blow. Kiedy rozmawiałam z członkami grupy powiedzieli mi, że Polska to jedyny kraj, w którym taką wagę przy okazji festiwali przykłada się do części edukacyjnej. Czy to rzeczywiście taka nasza krajowa specyfika?

Tworząc  festiwal, na którym mieli się spotykać uczniowie i ich mistrzowie w sposób naturalny pojawiły się warsztaty, bo niezbędny jest kontakt uczniów z twórcami. Nawet takie krótkie spotkania jedno czy dwudniowe z mistrzami pozwala zorientować się, gdzie młody adept jest i w którą stronę zmierza. To wspaniała przygoda dla obu stron. Kontakt z osobowościami kształtuje kolejne pokolenia. Według mnie relacji uczeń - mistrz nie zastąpi internet i inne formy edukacji. Dobrym przykładem są warsztaty filmowe, które prowadzi reżyser i operator Michał  Bukojemski, na które co roku przyjeżdżają ludzie z całej Polski i spora część to ci sami uczestnicy co podczas poprzednich edycji. Zapraszając Zohara Fresco, też chciałem, aby z jego talentu mogli korzystać młodzi ludzie i to się sprawdziło. Widać więc, że propozycja edukacji artystycznej trafia do odbiorcy i odpowiada na jakieś jego pytania. To, że nurt edukacyjny kwitnie w Polsce to bardzo dobrze, bo mamy jeszcze dużo do odrobienia jeśli chodzi o edukację artystyczną i kulturalną.

W jaki sposób znajdujesz artystów na Kręgi Sztuki?

Jako reżyser interesuję się filmami, ale  też inne  dziedziny sztuki są dla mnie fascynujące. Tak więc nasłuchuję kosmicznych drgań na różnych poletkach artystycznych dokonań. Wciąż i wciąż pojawiają się nowi „robotnicy sztuki”. Słowo festiwal pochodzi od łacińskiskiego - festivus - radosny, wesoły, świąteczny, więc jest to przesłanie do rozrywki i zarazem edukacji społeczeństwa. Mam nadzieję, że dzięki festiwalom przywrócimy należne miejsce sztuki i artystów w społeczeństwie. Społeczeństwo, o wyrobionym zmyśle  estetycznym stworzy konkurencyjną gospodarkę i wytworzy inne dobra, będące na równie wysokim poziomie i dlatego trzeba w to inwestować.

.html
Wojciech Majewski / fot. Bartłomiej Sawka/Cinefoto.pl

Wspomniałeś o filmie. W ramach festiwalu mamy także bardzo rozbudowany moduł kinowy, czyli 8. Wakacyjne Kadry. Jak te dwa wydarzenia połączyły się w jedno?

Pojawiłem się w Cieszynie ze względu na zaproszenie do współpracy właśnie przy Wakacyjnych Kadrach i przedstawiłem wtedy moją propozycję połączenia tego festiwalu z Kręgami Sztuki. W Polsce mamy na szczęście dużo festiwali filmowych i taka forma prezentacji kina jest bardzo ważna. I tak od 4 lat prowadzę niejako dwa Festiwale w jednym. Wakacyjne Kadry mają osobną nazwę, ale odbywają się równolegle i wspólnie z Kręgami Sztuki. Przy doborze filmów stawiamy też na dobre produkcje, ale z różnych gatunków, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

 Co cię najbardziej zachwyciło podczas tegorocznej edycji Festiwalu.

Z muzycznych imprez bardzo podobał mi się koncert Kawalerów Błotnych i Beat ‘n Blow. Nie byłem co prawda na wszystkich imprezach, bo fizycznie było to niestety niemożliwe, ale te dwa koncerty, choć każdy z zupełnie innej bajki muzycznej, były świetne. Wielką radość i wzruszenie sprawiło mi gorące przyjęcie koncertu mojego autorstwa "No music, no life".

 Na wielką pochwałę zasługują także Wasi wolontariusze, którzy byli bardzo pomocni. Chwalili ich nie tylko goście i uczestnicy Festiwalu, ale też artyści. Podchodzili do wszystkich życzliwie, starali się wszystkim pomóc i widać było, że to nie zbieranina przypadkowych osób, które chcą mieć tylko kolejną pozycję w CV.

 Mamy dużo szczęścia, bo w Cieszynie jest fajna młodzież i bardzo się angażuje w pracę przy Kręgach Sztuki, ale też są wolontariusze z całej Polski, z różnych uczelni, ze szkół. Ludzie, którzy interesują się sztuką mogą zobaczyć jak to funkcjonuje od środka. Zresztą działa też magia Cieszyna, jako miasta na granicy i młodzież chętnie tutaj przyjeżdża.

 W którą stronę będzie się rozwijał Festiwal. Co będzie można zobaczyć w przyszłym roku?

 Jestem otwarty na różne propozycje i nie chcę wyznaczać granic. Jeśli ktoś ma fajne pomysły i chce się przyłączyć to chętnie zapraszam. Będziemy się starali pokazywać coś atrakcyjnego, i na pewno interdyscyplinarne i crossowe pomysły będą się pojawiały. Zresztą festiwal wciąż się rozszerza. Jesteśmy już w Katowicach, Ostrawie, Czeskim Cieszynie i myślę, że te kręgi będą się rozchodzić. Przyjeżdżają do nas również ludzie z całego świata, w tym roku m.in. ze Stanów Zjednoczonych i Niemiec, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Izraela i innych krajów.

 Wolałbym nie mówić co szykujemy za rok. Będą to 5. urodziny Festiwalu i postaramy się, żeby były bardzo ciekawe. Warsztaty będą na pewno się rozbudowywały i rozwijały, myślę że będzie też nowa edycja Circles of Art Orchestra, może trochę w innej odsłonie i z inną muzyką, ale na pewno też będzie to projekt oryginalny i zapadający w pamięć, dlatego już teraz zapraszam do Cieszyna na przyszłoroczne Kręgi Sztuki.